
...dzięki istnieniu na świecie organizacji państwowych i Czerwonego Krzyża otrzymałem dokument ze wszystkimi danymi z obozów koncentracyjnych z Czerwonego Krzyża ze Szwajcarii potwierdzający moją obozową historię. Posiadam także dokument z października 2007 roku rozstrzygającą decyzję
Kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, przyznającą mi uprawnienia kombatanckie w wymiarze jednego roku i ośmiu miesięcy z tytułu przebywania od sierpnia 1943 roku do końca kwietnia 1945 roku w hitlerowskich więzieniach i obozach zagłady. Panie Kazimierzu, ja naturalnie popieram Pańską inicjatywę... (Foto: Agencja Gazeta)
Jan Kobylanski, Prezes USOPAL 18.08.08 do Kazimierza Switonia: Na rzecz obrony prawdziwej historii Polski.
Eingetragen am 25.09.2008 um 08:41 von ![]()
mariak in
Jan Kobylanski, Prezes USOPAL 18.08.08
Szanowny Pan
Kazimierz Świtoń
Prezes Stowarzyszenia
Szanowny Panie Kazimierzu,
Otrzymałem Pańską wiadomość z apelem do Polaków żyjących w kraju i za granicą naszej Ojczyzny o poparcie działalność powołanego w Katowicach „Stowarzyszenia Pamięci Polaków Zamordowanych w K.L.
Auschwitz im.św. Maksymiliana Marii Kolbego w Oświęcimiu”.
My wszyscy,
którzy jesteśmy byłymi więźniami niemieckich obozów koncentracyjnych chcemy poprzeć Pańską wzniosłą i bardzo potrzebną inicjatywę.
Pozwolę sobie podać moją więzienną historię.
W sierpniu 1943 roku mając 19 lat zostałem aresztowany w Warszawie przez niemiecką żandarmerię polową i osadzono mnie jako więźnia politycznego w więzieniu w celi 202 na Pawiaku, gdzie gestapo trzymało
więźniów „w trakcie śledztwa” i na Alei Szucha gdzie przesłuchiwało nas gestapo. Pamiętam co noc gestapo
wyprowadzało grupę więźniów, którzy zostali skazani na rozstrzelanie i w getcie odbywały się egzekucje. Następnego dnia rozwieszali plakaty na warszawskich ulicach z nazwiskami zabitych więźniów. Byłbym z pewnością rozstrzelany, gdyby nie fakt iż moja sprawa poszła dalej w gestapo. Jednego dnia pod wieczór przyszło dziwne rozporządzenie z Berlina do więzienia na Pawiaku o natychmiastowej ewakuacji całego więzienia do Oświęcimia z powodu na przypuszczalne rozruchy w Warszawie - przypuszczam, że było nas około 2 tysięcy więźniów. Pamiętam, że część więźniów- najbardziej „niebezpiecznych” z Pawiaku miała być odłączona od reszty i mieli być natychmiast rozstrzelani w getto. W tej grupie było nas około 100 osób.
Czekając na egzekucję pamiętam zapoznane tam dwie osoby. Był to starszy Pan, warszawiak, dyrektor jednego z banków w Warszawie-Centkiewicz i ten drugi współwięzień nazywał się Hebda.
Przyszła do nas wiadomość przez kalefaktora, że zostaniemy wywiezieni do obozu do Oświęcimia. Dowiedziałem się potem z niewielu kartek od mojej rodziny z Warszawy, że jak nas nagle wywieziono do obozu myśleli że nie żyję, gdyż nasze pozostałości-osobiste rzeczy jakie nam zabrano podczas wchodzenia do więzienia na Pawiaku- więzienie odesłało je do naszych rodzin i podano, że nie żyjemy.
Moja rodzina dowiedziała się, że żyję dopiero wtedy gdy nam pozwolono wysłać kartki na Święta Bożego Narodzenia z obozu w Guzen. Potem załadowano nas do wagonów towarowych i wczesnym rankiem byliśmy w Oświęcimiu. Cały czas byliśmy strzeżeni przez SS. Pamiętam, kiedy wysiedliśmy z tych wagonów w Oświęcimiu stali tam SSmani wraz z Kapos żydowskimi z Brzezinki. Jeszcze na peronie tatuowano nam na podramieniu numery. Mnie wytatuowano numer 156228. Potem nas zaprowadzono do obozu Oświęcim, który był bardzo trudnym więzieniem, gdzie trafiali przede wszystkim Polacy i polscy więźniowie polityczni.
Było tam niewielu żydów. Żydzi byli przetrzymywani głównie w Brzezince. Pamiętam, że po kilku dniach przeniesiono nas do Birkenau. Oświęcim był bardzo przepełniony. W Birkenau byli żydzi i pamiętam była tam też grupa partyzantów z Jugosławii. Tak jak i w Oświęcimiu jak i Brzezince były komory gazowe i krematoria. Wszyscy wiedzieliśmy, że nie było stamtąd wyjścia. Jedyne jakie istniały to wywiezienie do innego obozu. Drugie wyjście to wszystkim znane -przez komin- czyli śmierć.
A ostatnim sposobem na wyjście z obozu to była współpraca z nazistami czyli współpraca jako szpieg.
Dlatego wszyscy się dziwimy i pytamy jaki to cud spotkał antypolaka, żyda Bartoszewskiego, który twierdzi,
że go „zwolniono” z obozu???? Ponoć go odwieziono pociągiem w luksusowych warunkach do Warszawy!!!!
Dla mnie, byłego więźnia obozu koncentracyjnego to niemożliwe i nie do pojęcia. Do końca wojny byłem
przetrzymywany jeszcze w więzieniach w Mauthausen, Gross Rosen, Flossenburg, Natzwailer i Dachau i w wielu innych w czasie ewakuacji . W początkiem maja1945 roku z obozu w Dachau wyswobodzili nas amerykanie. Potem po 1992 roku agenci postkomuny wymazali moje dane z dokumentów z obozu w Oświęcimiu.
Na szczęście dzięki istnieniu na świecie organizacji państwowych i Czerwonego Krzyża otrzymałem dokument ze wszystkimi danymi z obozów koncentracyjnych z Czerwonego Krzyża ze Szwajcarii potwierdzający moją obozową historię.
Posiadam także dokument z października 2007 roku rozstrzygającą decyzję Kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, przyznającą mi uprawnienia kombatanckie w wymiarze jednego roku i ośmiu miesięcy z tytułu przebywania od sierpnia 1943 roku do końca kwietnia 1945 roku w hitlerowskich więzieniach i obozach zagłady.
Panie Kazimierzu, ja naturalnie popieram Pańską inicjatywę i bardzo proszę nas informować na bieżąco jak się posuwa cała ta sprawa ze stowarzyszeniem i całym projektem.
Jeszcze raz Panu bardzo dziękuję za przesłaną korespondencję i za prowadzenie tak potrzebnej inicjatywy społecznej.
Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie i życzę wszelkiej pomyślności w podjętej ciężkiej pracy na rzecz obrony prawdziwej historii Polski.
Z wyrazami szacunku,
Jan Kobylański
Prezes USOPAŁ
PS. Posylam ten list do wiadomości wzystkich osób zainteresowanych dla informacji
http://www.jesusclick.net/blog_archive/348/200809 , Weblog von mariak

2012 ©