Honorowy Członek Stowarzyszenia Represjonowanych w Zielonej Górze w Stanie Wojennym, uchwałą z 10.09.2010 r.

Napisał sowa (») 11. 9. 2010 w kategorii Lech Walesa, czytaj: 1232×
gdansk/represjonowany.jpg

"...Początkowo Wałęsa siedział w ładnie położonej willi w Chylicach koło Piaseczna, a później w tzw. Pałacu Wielkim w Otwocku, z bardzo dużym, zadbanym parkiem i stawami rybnymi, w których mógł łowić ryby do woli. W końcowej fazie internowania przebywał w ośrodku rządowym Arłamów. Poza tym, że był pozbawiony wolności, to - zdaniem byłych funkcjonariuszy MSW - nie mógł na nic narzekać (...). Były Oficer BOR: - Niczego mu nie brakowało i spełniano praktycznie każde jego życzenie. Kiedy na początku roku 1982 spotkał się w Chylicach z delegacją Międzynarodowej Organizacji Pracy i jej przewodniczącym Blanchardem, na ich zdziwione pytanie, jak to możliwe, że jest internowany, a jednocześnie znajduje się w tak komfortowych warunkach (kelnerzy w smokingach, francuskie wina i koniaki do wystawnego obiadu), pan Lech  z właściwym sobie poczuciem humoru odpowiedział: Jaki komfort? Tu zorganizowano nam spotkanie, żeby was Panowie nie gorszyć, ale gdybyście zobaczyli ten pałac, w którym jestem trzymany na co dzień, to dopiero zobaczylibyście, co to znaczy komfort.

Również i potem, kiedy przeniesiono go do rezydencji URM w Arłamowie, jego warunki internowania były wyjątkowe. Często przez kilka dni przebywała u niego żona i dzieci. Bardzo częstymi goścmi byli miejscowi księża i przedstawiciele Episkopatu z Warszawy.

* Mówi oficer MSW pracujący w tym czasie w Arłamowie:

- Niektórzy mówili potem, że dawano Wałęsie środki farmakologiczne, bo bardzo utył. Ależ gdzież tam! On po prostu lubił jeść i nie żałował sobie. Wypić też lubił, ale nie bardzo było co. Kiedyś nas pół żartem, pół serio, opieprzył, że dajemy mu gruzińskie koniaki, a on poniżej francuskich nie schodzi. Kiedy przedstawiliśmy gen. Kiszczakowi końcowy rachunek za wyżywienie i alkohole dla Wałęsy, to aż się złapał za głowę. Odmówił opłacenia go z rachunków MSW i kazał iść z tym do szefa URM, gen. Janiszewskiego, bo on ma więcej pieniędzy. Panowie, Wałęsa 16 kilo przytył w internie".

Witold Bereś, Jerzy Skoczylas: Generał Kiszczak mówi... prawie wszystko. Warszawa 1991, s.: 152-3.

  Lech Wałęsa  Sobota, 11 września 2010

    Dzięki

 Unsinn  nonsens | Lech Wałęsa | Link

Ocena     najlepszy   1 2 3 4 5   śmieć
Facebook MySpace Google Twitter Topčlánky.cz Linkuj.cz Jagg.cz Vybrali.sme.sk Del.icio.us

Komentarze

Pokażstandard | od aktywnych | ostatni wpis | wszystko
Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy


Nowy komentarz

Temat:
Imię:
Informacja e-mailem. *:
Komentarz:
[*1*] [*2*] [*3*] [*4*] [*5*] [*6*] [*7*] [*8*] [*9*] [*10*] [*11*] [*12*] [*13*] [*14*] [*15*] [*16*] [*17*] [*18*] [*19*] [*20*] [*21*] [*22*] [*23*] [*24*] [*25*] [*26*] [*27*] [*28*] [*29*] [*30*] [*31*] [*32*] [*33*] [*34*] [*35*] [*36*] [*37*] [*38*] [*39*] [*40*] [*41*] [*42*] [*43*] [*44*] [*45*] [*46*] [*47*] [*48*] [*49*] [*50*]   [b] [zdjęcie]
Proszę odpowiedzieć cyfrą: Suma osiem i sześć