
"...Początkowo Wałęsa siedział w ładnie położonej willi w Chylicach koło Piaseczna, a później w tzw. Pałacu Wielkim w Otwocku, z bardzo dużym, zadbanym parkiem i stawami rybnymi, w których mógł łowić ryby do woli. W końcowej fazie internowania przebywał w ośrodku rządowym Arłamów. Poza tym, że był pozbawiony wolności, to - zdaniem byłych funkcjonariuszy MSW - nie mógł na nic narzekać (...). Były Oficer BOR: - Niczego mu nie brakowało i spełniano praktycznie każde jego życzenie. Kiedy na początku roku 1982 spotkał się w Chylicach z delegacją Międzynarodowej Organizacji Pracy i jej przewodniczącym Blanchardem, na ich zdziwione pytanie, jak to możliwe, że jest internowany, a jednocześnie znajduje się w tak komfortowych warunkach (kelnerzy w smokingach, francuskie wina i koniaki do wystawnego obiadu), pan Lech z właściwym sobie poczuciem humoru odpowiedział: Jaki komfort? Tu zorganizowano nam spotkanie, żeby was Panowie nie gorszyć, ale gdybyście zobaczyli ten pałac, w którym jestem trzymany na co dzień, to dopiero zobaczylibyście, co to znaczy komfort.
czytaj dalej